I am jealous

when I read posts written by other people I am jealous. I feel like I could too... I could write more, more often, about adventures, in my personal, totally different style. about my life, my feelings, my experiences. about who I am, who become and how. and why. about life, challenges, glories, about smiles, sadness and those moments that counts. about planning, being proud and being too shy to speak. about being brave, amazing and unique. about buying clothes, fighting with buying unnecessary, about colors, make-up and girly stuff. about trips around the world. about small defeats, about big defeats. about leaving my comfort zone. and about laying under the blanket (fluffy, violet one) in my confort zone. about crying and about being happy. about what is important and what is not. about succeses and about cooking. about amazing restaurants and about performances in the theatre. about stupid serials. and about clever ones. about BOOKS! about friends and how I am closer to people. about not being afraid. about dark chocolate. about fulfilling my dreams. about high heels and well suited dress. about lingerine I love. and about things I don't. about being who I am  about being myslef.

przyjaciel czosnek, przyjaciółka nalewka malinowa babci

wśród zgiełku wszystkiego, co się dzieje, miliarda wydarzeń, spotkań, rzeczy do załatwienia...
leżę pod kocem...
z przyjacielem czosnkiem i przyjaciółką nalewką malinową babci...

wreszcie znalazlam sekundę by przypomnieć sobie o świecie, w którym chcę zaznaczać swoją obecność, zaznaczać myśli, zapamiętywać chwile.

życie tak bardzo biegnie, życie tak bardzo pędzi. a ja tak niezwykle się zmieniam. tak niesamowicie. jak widzę, kim jestem teraz, jak fantastyczną osobą jestem, to wprost nie mogę uwierzyć w drogę, jaką przeszłam (tak często cofając się do tyłu, schodząc ze ścieżki, wpadając w bagna, czy po prostu siedząc na kamieniu i płacząc). jestem piękna, pełna entuzjazmu, energii, osiągająca sukcesy, robiąca coraz trudniejsze rzeczy (konferencja dla 40 osób, dla 60, jutro dla 150!!!), wygrywająca regaty :D (tak, oczywiście, że to w większości zasługa sternika), rozumiejąca biznes (yaaay!), uśmiechnięta i świadoma, że będzie dobrze.

jednym z fajniejszych doświadczeń ostatnio była rekrutacja tutorów do AP. to jest tak niesamowite, kiedy jesteś po drugiej stronie rekrutacji i to tak niesamowitej rekrutacji :) kiedy wcale nie szukasz najlepszej osoby, a osoby, która ma potencjał, chce się rozwijać. kiedy zależy ci na dobrze dzieciaków, a nie na kasie. i ta energia w powietrzu!!!

na nowo zakochałam się w Tatrach :-) i poznałam dziewczyny na babskie (i nie tylko) ekapady w góry. i chwile z grzańcem, i ploty, i pensjonat Orla Perć. i przystojny chłopiec od skrzypiec, i taki jeden, od wszystkiego.
i pięknie pachnący pokój. i cola z maca z wiśniówką. i chęć poprawy kondycji.  i tata z małym chłopcem, który radzi sobie lepiej niż my ;-) i mocna chęć poprawy, która... znikneła ...;-)

była też integracja AP, ognisko, gra w siatkę (średnio- umiejętna...), fajowskie zabawy integracyjne i taki zwykły, naturalny wypoczynek. bez spiny.

szkolenie Olka i miliard przydatnych metod. i napisanie na szybie "jestem odpowiedzialna". fajne restauracje, które nie sposób spamiętać ( Chianti, Sueno, Der Elephant, ...), wizyta w Gdańsku, miliard prezentacji i ciągłe życie poza strefą komfortu :D

BE BRAVE, BE BOLD :D

Było też trochę teatru ( Polonia i "Konstelacje"), były też Mazury, czucie mocy na pilatesie, trochę interwałów, gotowanie pysznych makaronów, złote bransoletki (kupione!), słoneczniki na stole.

Chyba jestem gotowa na wyzwania. Nie mogę się doczekać, co jeszcze przyniesie mi życie. I uścisk dłoni po skończonym tańcu. A może mi się tylko wydawało...

Ostatnio przeczytałam też (między innymi) "Pokonaj swojego Goliata" napisaną przez Maxa Lucado (spodziewałam się czegoś NAPRAWDĘ dużo lepszego), "Gra Anioła" Zafona (bo Barcelona i te wspomnienia!!), a jak Barcelona to się zniesie wszystko, więc i "Do zobaczenia w Barcelonie" napisaną przez Annę B. Kann (słaba, tylko Barcelona trzymała przy życiu, a i tak było ciężko) i "Hotel New Hampshire" Irvinga, przez który, nie wiadomo czemu, przebrnąć nie mogę. Utknęłam.

To teraz wracam do jutrzejszej prezentacji. trzymam za siebie kciuki. po tragedii w ostatni czwartek, gorzej być nie może ;)

czyli przygody ciąg dalszy

przygody mają to do siebie, że się kończą. ale są też takie, które się kończą, a za nimi idą inne, jeszcze lepsze, większe, fantastyczniejsze. i właśnie tak jest z AP.

od teraz będę sprawdzać, jak to jest kierować ludźmi. jak się ich motywuje, jak się robi by wyciągali z siebie jak najwięcej. mnóstwo niewiadomych. yay! ale jestem podekscytowana!

Ale przecież mogę odsłonić zasłony

Dziś w pokoju na czwartym piętrze było niezwykle gorąco. Mimo deszczu na zewnątrz, a wcześniej, całkiem przyzwoitej pogody.
"Ale przecież mogę odsłonić zasłony" pomyślała. Niewiele to dało, ale zawsze jednak coś. Trochę więcej powietrza. I zapach deszczu.

Zapach deszczu zawsze jest przyjemny. Siedziała na podłodze i jadła sorbet z czarnej porzeczki. To jedna z tych fajniejszych przyjemności. Kiedyś uwielbiała lody czekoladowe (naprawdę czekoladowe, bez ściemy), a teraz została fanką sorbetów. Tak totalnie fanką. 

Słyszała jak jeżdżą samochody po mokrych ulicach, jak rozpryskują się kałuże, jak kapią krople wody, słyszała też uderzanie palców o klawiaturę. 

Słyszała przytłumione rozmowy współlokatorów, słyszała odległe myśli. Czasem nawet swoje. Niby nic nie znaczące. A jednak

life changing password




Recently I have read an article how password can change our life. Sounds a little odd? Right, it doeas. It did to me too. And i decided to give it a try. Conclusions?
1) it cannot be too long (it made me SO irritated to type 22 signs password with weird symbols that I really hateed my motivational sentence after typing it), choose nice and simple
2) 'simplicty' is the keyword. if you have a way you always create password, you may forget the new one. I have encrypted disk and fighting with my memory to remember the passoword (compeltely not in my style, created on Friday afternoon) was a disaster. I managed, but... wasn't easy. write it down, at least a bit of it ;) or in pieces.

Every time I type it, I smile. So it kindda work. I get used to it, does not irritate me anymore (even though it has 22 signs- btw, need to change it).
It is great and creative idea :-)

zamiast

to jest tak, że siedzę w biurze i moja dusza krzyczy, że chce latać. że już nie biuro, że nie biurko, komputer i ciągłe maile, telefony i zajętość do nieskończoności.

życie jest takie fajne, gdy oddycha się pełną piersią, gdy czuje się w płucach lato, słyszy śpiew ptaków (a nie te cholerne samoloty podchodzące do lądowania).

gdy widzi się uśmiechy, je borówki i ludzie po prostu chcą pomagać sobie nawzajem. kiedy zamiast wpychać duszę w ciasne pudło pozwalasz jej fruwać.

Chorwacja



Niesamowicie męcząca podróż samochodem, rozpoczęcie pięknych widoków, brak jednak kabanosów, bycie pilotem i czytanie mapy, mądrze spakowana sałata, wakacje, chorizo i czeskie lody, nam się k należy, sytuacje, w których czujesz się królem życia, wygodna kąpiel topless, słona woda, że nie sposób pływać pod powierzchnią, tysiąc razy kasowanie i odzyskiwanie zdjęć, opalanie na siłę, kalmarki z grilla, Jagoda przyciągająca uwagę, targ rybny i pani z czymś ze szpinakiem, góry owoców, zawsze dojrzałych idealnie, smakujące piwo, wino z rozmarynem i macanie krzewów bo pachną, oglądanie ryb pod wodą, za rękę, cieszę się, że pojechałaś, żarty S i śmiech non stop, ludzie dobrzy po prostu, wspinaczka i brak zapachu magnezji, obdarte kolana, ćwiczenie jogi dwa razy dziennie i umarły łokieć, i joga w centrum Splitu. i owsianka poranna ze świeżymi morelkami, superska długa spódnica i artystyczny look. uzależnienie od malowania paznokci, ładne zdjęcia, które robię ludziom (ach portrety!), chęć życia, która krzyczy i którą widać. piękne gwiazdy podczas kąpieli w nocy. ach arbuzy i melony! marudzące single. uśmiech niemal nieustający. rafting po raz pierwszy (i nie ostatni!). chęć robienia tego, co się chce (i robienie tego!). niemożność gotowania, bo ciągle nam ktoś coś daje. totalny reset. piękne, maleńkie domki i urocze uliczki. americano w doborowym towarzystwie. cejrowski źle to wymyślił. kiedy najstarszy się gubi. snorkelling i chęć robienia tego więcej i więcej! kiedy budzi się jeszcze większa chęć do życia. kiedy widok z okna jest na morze. kiedy ćwiczę na świeżym powietrzu i jest właśnie tak. kiedy wychodzi uzależnienie moje od robienia zdjęć. i kiedy coraz bardziej się uczę być sobą. kiedy chodzenie na plażę po 18 jest najfajniejsze. kiedy spacery pięknym nabrzeżem nie nużą. kiedy podczas wędrówki kamieniami odpada pół sandała, kiedy żuk sika na język (nie mój). kiedy czujesz, że to nie o to chodzi, by kto ktokolwiek cię lubił. kiedy szczerość i jasna komunikacja jest najlepsza. kiedy nie marudzisz. i kiedy nie obgadujesz innych (hurra!). kiedy widoki powalają aż tak, że nie da się o nich mówić.