be relaxed


Często jestem pełna napięć, niepokoju, skupiona na tym, co powinnam, co muszę, co dobrze by było zrobić... Nie za bardzo skupiona na miłych i przyjemnych rzeczach, raczej na tych "do zrobienia", na pisaniu miliardów list i miliardów punktów na każdej takiej liście...
Weekend spędziłam w Pradze i kiedy wróciłam, usiadłam i zaczęłam zastanawiać się, co jest inaczej, bo coś było z pewnością. I poczułam, że się... wyluzowałam. Więc zaczęłam się zastanawiać dlaczego. Po chwili już wiedziałam. Ten przedłużony weekend był bez oczekiwań, bez planów, bez rzeczy do zrobienia, bez rzeczy, które warto zrobić, bez rzeczy, które powinnam zrobić, bez rzeczy, które dobrze bym zrobiła... Po prostu było dobrze :-)

Zastanawiam się teraz jak doprowadzać częściej do takiej sytuacji, gdy nie czuję "spiny". Co powoduje, że czuję się zrelaksowana i wolna. Oczywiście mają na to wpływ ludzie (tam czułam się akceptowana i lubiana), ale ma na to też wpływ braku oczekiwań. Naprawdę się nie zastanawiałam przed wyjazdem, naprawdę nie planowałam, nie myślałam za dużo. Po prostu poleciałam. Wooow! Czyli to jednak takie proste! Kiedy nie masz oczekiwań, życie jest niezwykle proste i naprawdę przyjemne. Kiedy nie tworzysz wzoru idealnej siebie, który musisz spełnić, po prostu jesteś tym kim jesteś i już. Ciekawe, czy tak można zawsze :-)

Postanowiłam wyrzucać myśl "powinnam" ze swojej głowy, po prostu "zmieniać temat" moich myśli, gdy schodzą na ten "muszę, powinnam" tor. Bo życie jest dobre takie jakie jest, nie musisz oczekiwać.

Tysiąc razy czytałam "nie oczekuj za dużo, nie będziesz niezadowolony" i takie tam... Gadanie nic nie daje. Dopóki nie poczułam tego niesamowitego uczucia, kiedy po prostu jest ok i nie ma spiny, nie wiedziałam, że to jest aż takie fajne :-)

Chwilo trwaj!

just an ordinary mug



A few days ago I collected my handpainted cup (by myself!) from FORMY KOLORY - quite nice place where you can pain a ceramic mug, plate, plenty kinds of animals..., make a soap, jewellery and many more. If you like creative fun- you will enjoy that place. My mug went to my friend. It was first, not perfect, but I am sure she appreciates it!




Kilka dni temu odebrałam w FORMY KOLORY własnoręcznie malowany kubek. To całkiem miłe miejsce, gdzie można pomalować ceramiczne kubki, talerzyki i różnego rodzaju zwierzaki..., zrobić mydełko, biżuterię i różne takie. Jeśli lubisz kreatywną zabawę- na pewno spodoba Ci się to miejsce. Mój kubek zawędrował do koleżanki. Może nie jest perfekcyjny, ale przecież nie musi ;-) Ona na pewno go docenia!  

bo dzieci widzą tylko to co ważne….



Przedpołudnie. Osiedlowy sklep. Bolo buszuje w dziale warzywno-owocowym. [gdybym była rodzicem z wyobraźnią i wiedzą lat 80tych mogłabym spokojnie zostawiać go 'na warzywniaku' na przechowanie...] 

Na wózku, do Bola, a raczej do jabłek, podjeżdża chłopiec. Starszy, może 8, może 10 lat? Niepełnosprawny. Ma powykręcane kończyny, mówi niewyraźnie i jak w zwolnionym filmie. Bolo podaje mu jabłka, potem pomarańcze, rozmawiają. Jakimś cudownym kodem, językiem dla nich zrozumiałym. Mama Chłopca stoi jak sparaliżowana, w dłoni dynda jej siateczka pieczywa. Patrzy na dzieci, patrzy na mnie. Ja robię to samo. Milczymy. Obie uśmiechamy się. Obie mamy szklane oczy. 

Na koniec Bolo podaje Chłopcu rękę. Chłopiec, tak jak potrafi, próbuje go pogłaskać po twarzy. Wymieniają się jeszcze na koniec. Gruszka za cukinię.

Wracamy do domu.

Bolo wchodzi do domu i krzyczy do Taty od progu:
- Tato! Tato! Mam nowego kolegę!
- Jakiego?
- Miłego bardzo, Tato.
Mąż widzi moją minę, patrzy mi w oczy, pyta Bola:
- Aha to super! A jaki był ten kolega?
- Piękny Tato! – bez zastanowienia wyrzuca z siebie Bolo.
och…. czuję, że nie mogę oddychać…. och…. zatyka Tatę Bola…
- Bo miał skrzydła Tato! Jak ORZEŁ! 

zdjęcia i tekst z bloga Klocek i Kredka

Jak to przeczytałam to musiałam się podzielić :-)

winter (pls, go away!)




I am sick... At least stop being so cold!

MeetPro

Pierwszy raz pojawiłam się na Warszawskim MeetPro w przedostatnią środę. Mimo, że bardzo mi się nie chciało, mimo, że mróz był masakryczny (a ja na to nieprzygotowana), to dotarłam.
Ćwiczenie było dziwne trochę. Polegało na patrzeniu sobie w oczy i słuchaniu wewnętrznego głosu. Za po podobało mi się szkolenie, które odbyło się później. Dotyczyło konfliktu i poprowadzone zostało przez Rafała Daniluka. Szkolenie zostało przeprowadzone naprawdę dobrze, co generalnie nieczęsto się zdarza (widziałam już miliard szkoleń i już niewiele spełnia moje standardy na tyle, że chcę pójść na następne i za nie zapłacić). Szkolenie zachęciło mnie to zajrzenia na stronę Rafała i przejrzenie ofert jego szkoleń. Skusiłabym się i pewnie na coaching, ale cena jest zawrotna (nie większa niż gdzie indziej, ale nadal zawrotna...).

Więc teraz troszkę o szkoleniu, co by mi zostało na przyszłość (luźne notatki):
- kiedy jestem wkurzona mówię "potrzebuję 5 minut sama"
- konflikt jest informacją, że są różne potrzeby (ścieranie się dwóch cegieł, wygładzanie się, docieranie się, szansa rozwoju)
- trzeba się uzewnętrznić, by dać drugiej osobie szansę zrozumienia
- konflikt to okazja to dotarcia się
- konflikt jest DOBRY, trzeba mówić, że coś jest nie tak,
- próba utrzymania pseudorelacji, bez ścierania - relacja dobra, bo nie iskrzy. to NIE jest dobra relacja, SZTUCZNA i POWIERZCHOWNA
- próba utrzymania bańki mydlanej z przeszłości
- kołyszący się most, a trzeba przejść; by rozwiązać konflikt trzeba postawić relację na szali
- relacje z biegiem czasu się "rozłączają", to naturalny proces
- by wejść w konflikt trzeba zaryzykować relację
- TRZEBA WCHODZIĆ W KONFLIKTY: na określinych zasadach, trzeba go dobrze przeprowadzić, mogą być różne konsekwencje: zaognienie, koniec, pat, rozwiązanie; gdy nie wejdziemy: ekalacja, znieczulenie, wycofanie, niewypowiedzenie własnych potrzeb
- rozmawiać DO KOŃCA na dany temat
- błędy w konfliktach: atakowanie (nie przenosić na poziom tożsamości, czyli nie "czy ty, flejtuchu, mógłbyś ustawić buty?", ale "czy mój kochany i porządny mężu, mógłbyś ustawić buty?", dawanie się ponieść emocjom, wyciąganie brudów i zalatwionych spraw z przeszłości
- wskazujemy potrzeby i konsekwencje, koncentracja na faktach, umieć odpuścić własne racje, ale nieodpuścić, gdy jest się ich pewnym,
- konflikt to często rodzaj feedbacku,
- SZACUNEK DLA ROZMÓWCY I JEGO SPOSOBU MYŚLENIA,
- nie brać osobiście ("wierzysz w to?- jesteś głupi"), zdystansować się do obrazu siebie (jeśli ktoś nas jakoś nazywa to nie ujmuje to nam, ani jemu nie dodaje), "słowa jakich używasz nie są takimi, jakimi chcę byś się do mnie zwracał, szanuj mnie"
- precyzyjne wyrażanie własnych intencji, zrozumienie dla postawy i intencji rozmówcy ["naprawdę staram się wziąć pod uwagę..."]
- zaapelować o szacunek do własnych intencji
- ukierunkowanie na korzystny rezultat+ uwzglądniający potrzeby obu stron
- dzięki i doprowadzenie do rozwiązania jest ważniejsze od sytuacji konfliktowej, ZACHĘTA DO DIALOGU W PRZYSZŁOŚCI
- "krzyk" teraz by potem było dużo lepiej
- warto usiąść samemu i zrozumieć o co mi tak naprawdę chodzi
- co gdy rozmówca nie chce? nic, poczekać, aż zachce: uszanuj decyzję, uszanuj siebie, wyraź wolę i otwartość do rozmowy w przyszłości, nie nadawał tożsamości ("jak będziesz taki zamknięty to...")
- co jest celem przy wejściu w konflikt (cel to, coś na co mam wpływ)? stworzenie jak najlepszych warunków do rozwiązania konfliktu [analogia: jak kupisz kojec dla psa to wcale nie oznacza, że on tam będzie spał]
- strach mówi "zadbaj o to", pokazuje zagrożenie


Z doświadczenia (niestety) wiem, że to, co się ukrywa pod kocem i nie wychodzi doprowadza do oddalenia. Czasem nawet jeśli ty starasz się odkryć koc, to druga osoba może udawać, że tego nie widzi. Ważne myśli w relacji muszą być na wierzchu. Mam nadzieję, że nauczyłam się na błędach :-)

TBS- Satsuma Body Butter


The best scent ever, ever... So fresh, so summer making :-)

Hello adventure!



A new adventure is coming!Yes, hello! Welcome :-) That will be an amazing trip. Cross fingers that I know how to use instead of change. (I said to Mariola that I need to find a way to change one particular thing in him, and she said that maybe better will be to make use of that feature instead of changing it. Thank you for the first lesson!)

Nowa przygoda nadchodzi! tak, cześć! Witaj :-) To będzie niezwykła przygoda. Trzymaj kciuki, bym wiedziała, jak używać zamiast zmieniać. (Powiedziałam Marioli, że muszę się zastanowić, jak to coś w nim zmienić, a ona odrzekła, że może będzie lepiej wykorzystać tą cechę, zamiast ją zmieniać. Dziekuje za pierwszą lekcję!)